Blog > Komentarze do wpisu

Cichym krokiem

By obiad stał się obiadem, nie może nas usłyszeć.
Należy więc do niego podchodzić na paluszkach.

pająk z rodziny worczakowatych (Gnaphosidae) i być może z rodzaju Drassyllus

Tego czarnego pająka o czerwonawych stopach spotkałam już dwa razy na murze pobliskiego kościoła. Należy do rodziny worczakowatych (Gnaphosidae) i być może do rodzaju Drassyllus. Najwyraźniej lubi to miejsce. Ściana budynku zapewne przypomina mu skalisto-kamieniste tereny, które są jego naturalnym środowiskiem życia.
Tekst o podchodzeniu na paluszkach to oczywiście żart. Z moich obserwacji wynika, że tego rodzaju pozycję pająki przyjmują, gdy czują się zagrożone.

poniedziałek, 08 maja 2017, radzido
Komentarze
2017/05/08 18:57:11
Oj, taki straszny pająk przykleił się do kościoła (pewnie wojskowego?)! To chyba zła wróżba ;)
-
2017/05/08 19:28:55
Czyli Cie zauważył i się nastroszył ;) Teraz sobie przypominam, że i przede mną się nieraz tak stroszyły ;)
-
2017/05/08 21:04:51
Fotoart, wojskowego, a jakże. ;) Faktycznie wygląda jak przyklejony, dopiero teraz to widzę. :D
Vitoos, dziwne by było, żeby nie zauważył, skoro błyskałam nad nim lampą. ;) To było drugie spotkanie, za pierwszym to dopiero się wściekał, uchh. Takie stroszenie też mi się często trafia, ale przeważnie w wykonaniu małych ślizgunów, a to był sporo wiekszy pająk. ;)
-
2017/05/08 21:15:57
Ślizgunów?? To przecież najspokojniejsze pająki jakie znam ;)
-
2017/05/08 21:34:00
No tak. One bardzo spokojnie się stroszą. ;)
-
Gość: eliatrieste, *.48-82-r.retail.telecomitalia.it
2017/05/09 07:58:57
Na widok pajaka, to ja sie strosze...i uciekam :)
-
2017/05/09 19:28:20
Czyli ten pajączek był od Ciebie odważniejszy, bo na mój widok co prawda się nastroszył, ale nie uciekł. ;)
Kiedyś chyba też bałam się pająków. Ale to było bardzo dawno temu. :)
-
Gość: al-vi, 5.174.188.*
2017/05/09 21:28:50
raz napisałam,ale mi wcięło,to piszę raz jeszcze:)
że śliczny on w tej swojej zgrabności i elegancji jest:) nie przypominam sobie,żebym widziała,z tym większą radością patrzę:)
no i na pogodę pozwoliłam sobie narzeknąć,bo tak,jak zwykle staram się nie narzekać....tak dzisiaj tutaj dwukrotnie padał śnieg,w tym raz dość mocno, a to prawie połowa maja.I chyba koniec świata?:) skoro moje nachrzanowe kałdunice ponad wiosenne amory przedkładają samotne poszukiwania co cieplejszych zakamarków na roślinie?Rzecz to w każdym razie - niebywała.
-
2017/05/10 21:09:28
Zawsze warto skopiować przed kliknięciem na wyślij, robię to za każdym razem i dobrze na tym wychodzę. :)
Pająki z tej rodziny nie są zbyt częste, a w każdym razie nie są łatwe do spotkania, bo zaszywają się gdzieś tam między lub pod kamieniami. Ten to jakiś wyjątkowy okaz, ekshibicjonista. :)
Skoro nawet kałdunice rezygnują z łączenia się w pary, to już naprawdę musi być źle. :/ U mnie wczoraj też śnieg padał, co prawda od razu topniał ale i tak moje zdołowanie powiększyło się ze trzy razy. A dziś rano, po nocnym mrozie (-1,7 o 3.30) kiście bzu były smętnie zwieszone, chyba już nic z nich nie będzie. :/
-
Gość: al-vi, 5.174.188.*
2017/05/10 23:57:38
Może Narcyz?;) Patrzę sobie na niego już któryś raz,bo naprawdę, urody jest wyjątkowej, smukły taki i te podkolanówki!:) i cieszę się jak nie wiem,że był uprzejmy się dla Ciebie zaprezentować i to tak udanie:)
Nooo...to byłby prawdziwy koniec świata,jakby bzów miało zabraknąć,nie pamiętam przynajmniej takiego przypadku.
Tylko na to zdołowanie,nie wiem co powiedzieć,żeby zmniejszyć jakoś...ale przecież nie można się dawać?może jakieś drobne przyjemności?oooo!może czekolada?
Weekend ponoć zapowiada się ładnie...no sama już nie wiem,co wymyśleć,zwłaszcza,że sama jakby też w nastroju euforycznym nie przebywam.Wiem!:) może jakiś dobry ,ulubiony film? a do soboty jeszcze tylko dwa dni,wtedy ma być conajmniej 18 stopni i bez deszczu.
A propos kwiatów...w drugi dzień świąt jakoś,przejeżdżałam obok takiej małej magnolii,tu u mnie i zmartwiłam się ,bo widok nędzności wielkiej to był,wszystkie kwiaty przemarznięte i brązowe,ale...widziałam tę samą magnolię,choć żałuję,że nie podeszłam blisko, dokładnie 1 maja...i wiesz co?ona miała kwiaty,normalne,białe kwiaty.No to teraz siedze i nie wiem...czyżby była w stanie,na skutek przemrożenia wyprodukować dodatkowe?Może i bzy się jakoś odkują?
Aż by się chciało zakląć na ten mróz, a już na pewno wqrzająca by była taka myśl,że oto winniśmy się powoli do tego "ocieplenia" klimatu przyzwyczajać,może to tylko taki wybryk jest.
O kopiowaniu muszę w końcu zacząć pamiętać:) bo mi trochę szkoda,jak się tak nagadam i nagadam w próżnię,ale to może ostrzeżenie i nauczka (żebym się w końcu zaczęła streszczać ) :)
-
2017/05/11 18:55:36
Tu był uprzejmy, ale poprzednim razem tak wymachiwał podkolanówkami, jakby chciał mnie pobić. ;)
Moje zdołowanie może zlikwidować tylko nadejście pogody stosownej do pory roku. Jest nadzieja, że wkrótce się uda. :)
Magnolie nie rozwijają wszystkich pąków jednocześnie, tylko po trochu, a pąki są dość odporne, bo przecież przetrwały całą zimę. Sądzę, że to jest tajemnica tamtego kwitnącego drzewka. Strategia dobra, jak widać. :) Bzy w większości jakoś wyglądają, tylko ten jeden krzak pod moim oknem miewa się gorzej, no trudno, tak bywa...
Jak dla mnie streszczać się nie musisz, lubię czytać Twoje komentarze. :) Mam jednoczesnie nadzieję, że ode mnie nie oczekujesz tak samo długich odpowiedzi. ;)
Agregator Blogów Przyrodniczych
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...