Blog > Komentarze do wpisu

Bomba witaminowa

Nareszcie wyrosło nam trochę zdrowego jedzenia.
Nie ma to jak pyszne, młode, zielone listeczki.

szczur z centrum Warszawy

W środku miasta, tuż obok ruchliwego skrzyżowania znajduje się rabatka otoczona wysokimi murkami i w większości porośnięta irgą. Ten niedostępny dla ludzi teren zasiedlają całe stada szczurów. Widywałam je tam już przedtem, ale nigdy nie udało mi się zrobić zdjęć. Tym razem odniosłam sukces. Przez kwadrans obserwowałam liczne osobniki wychodzące z gęstwiny krzewów na niewielką pustą przestrzeń - i objadające się listkami mniszka. Wiedzą, co dobre dla zdrowia.

sobota, 28 kwietnia 2018, radzido
Komentarze
2018/04/28 20:04:07
Myślałem, że to mysz ;) Szczura ostatni raz widziałem z 3 dekady temu :/
-
2018/04/29 07:56:59
Jak uroczo trzyma te listki w lapkach :)
Zuch dziewczyna, ze na widok szczurow nie ucieklas w poplochu :))
-
2018/04/29 08:47:03
Jak ładnie pozował:)
-
2018/04/29 09:56:53
Niezwykłe spotkanie :) Nigdy nie widziałam dzikiego szczura. Taki jakiś mały się wydaje.
-
2018/04/29 10:39:59
Vitoos, też bym tak pomyślała na widok tego zdjęcia, jakoś tak mikro wygląda, a miał około 20cm bez ogona. ;) I dobrze, że od dawna nie widziałeś szczura, nie jest to ten typ, za którym by można tęsknić. ;)
Elia, aha, i w ogóle prezentuje się miło i sympatycznie. :) Byłam bezpieczna, bo od zwierzyny odgradzał mnie prawie metrowy murek. ;)
Redfuchsia, byłam mu za to wdzięczna. I nie tylko jemu. :)
Fotoart, ano. :) U Ciebie z pewnością też żyją, ale niełatwo je zauważyć, bo bardzo się pilnują. Fakt, wydaje się mały, choć to był kawał zwierza. Chyba na żadnym zdjęciu nie widać tej wielkości, zobaczysz, bo niebawem wrzucę więcej na Chwastowisko.
-
Gość: Alia, *.dynamic.chello.pl
2018/04/29 16:27:35
W Warszawie jest mnóstwo szczurów, zwłaszcza w okolicach tuneli metra. Na Mokotowie ponoć (powtarzam, jak usłyszałam) tak kopały tunele w piwnicy jednego z bloków, że zawaliły ścianki działowe między komórkami piwnicznymi. Sama widziałam je w okolicach Łazienek.
Za to w Ogrodzie Botanicznym przy Ujazdowskich zrobiłam w poprzedni weekend zdjęcia myszy polnej. Była zupełnie spokojna i nie próbowała uciekać.
-
2018/04/29 18:53:13
Dopiero pisałem, że nie widziałem, a tu dziś Matylda przyniosła mi w prezencie jednego ;) Jakby czytała mi w myślach. Ten jej miał mniej niż 20 cm bez ogona, ale za to straszny spaśluch :)
-
2018/04/29 21:16:22
Alia, na Starym Mieście też jest ich bardzo dużo, tak mówią mieszkańcy, a i w gazecie o tym czytałam. Ciekawe o tych ściankach działowych, w gruncie rzeczy po szczurach wszystkiego można się spodziewać.
Spokojna mysz w OB? Hoho. Zazdroszczę Ci zdjęć. Parę razy słyszałam, jak coś szurało tam pod bluszczem, ale wyjrzeć nie chciało. Może myszy, a może też szczury.
Vitoos, noo, widzisz, wystarczyło wspomnieć, że dawno nie widziałeś, i od razu masz. :D Matylda swoje lata ma, ale wciąż sprawny łowca z niej. ;)
-
2018/04/29 21:55:46
Aha, myszy, to OK, ale szczur? Dobrze, że go nie jadła, brrrr....
-
2018/04/29 22:01:23
A jaka to różnica? Rodzina ta sama, przecież szczur to tylko taka większa mysz. ;)
Matylda lubi polować, ale co do jedzenia, to woli żarciówę serwowaną przez Ciebie. ;)
-
Gość: wkamin, *.ssp.dialog.net.pl
2018/04/30 11:34:15
Rano widziałem jaskółkę , ale tylko jedną [ czyżby rzeczywiście "jedna nie czyniła wiosny"? :) ] .
Zwykle przylatywały około 5 maja - odlatują dokładnie 8 sierpnia, co niezmiennie napawa mnie smutkiem - znikają w jeden dzień . Wieczorem jeszcze są , a budzę się rano , jest dziwnie cicho , a ich już nie ma i czuję , że jesień za pasem ( to brak krzykliwych jeżyków - odlatują razem z jaskółkami ) .
Ta jedna musiała przylecieć z wieloma innymi , ale ta pierwsza grupa być może osiadła głębiej na południu i rozproszyła się , aż tutaj (Wrocław) pojedynczymi osobnikami ?
-
2018/04/30 19:08:21
Jaskółek nie widuję, niezależnie od pory roku. Kiedyś widywałam jerzyki, ale teraz już też nie.
-
2018/05/01 09:29:49
No proszę - zamiast bezkręgowca - szczur. Nie mam uprzedzeń, bo nie miewałem kontaktów, jedyny raz widziałem dzikiego szczura w Albanii. Z wyglądu całkiem ładny zwierz.
-
2018/05/01 19:16:19
Każda zwierzyna jest fajna, a taką dużą w dodatku łatwiej fotografować. ;)
Też nie mam uprzedzeń w stosunku do szczurów, wydawały się całkiem sympatyczne, szczególnie, że żyją tam sobie pod irgą i nikomu (jak sądzę) nie przeszkadzają. Dziś znowu je widziałam.
-
2018/05/01 19:44:51
Niedawno był artykuł w lokalnej gazecie o szczurach grasujących w blokach. Zawsze bałam się trochę, że w ciemnościach nadepnę taki czerwony ogon ;)
Dwa razy widziałam na żywo mysz polną: kilka lat temu w OB UWr i w zeszłym roku w OB UW.
-
Gość: wkamin, *.ssp.dialog.net.pl
2018/05/01 20:41:10
Dawno temu poszedłem na targ kupić rybki akwariowe . Obok stoiska na wolnym powietrzu pojawił się chłopczyk około 10-letni, miły , uśmiechnięty grubasek . Z ogromnym zaskoczeniem ujrzałem na jego ramieniu siedzącego niezbyt starego , ale też już nie młodego szczura . Najpierw wzdrygnąłem się , ale widok chłopca z miłym uśmiechu , który nie schodził mu z twarzy spowodował , że uczucie lęku minęło .
Po kilku latach podobnie siedział na moim ramieniu mój młody kot i tam zasypiał , kiedy siedziałem przy biurku . Koty wydają się mniej ruchliwe i bardziej przewidywalne .
Kiedy miałem 7 lat , łapaliśmy chrabąszcze . trzymaliśmy je w pudełkach po zapałkach . Dzisiaj mogę wziąć chrabąszcza do ręki . Ruchy jego nóżek , łaskoczące moją dłoń odczuwam jako przyjemne . Innego owada do ręki nie wezmę . Myślę , że to z czym oswoimy się w dzieciństwie , to zostaje nam na zawsze .
-
2018/05/01 21:49:17
Ladny osobnik, chyba mlody, poznaje to po fizjonomii, bo troche sie znam. Hodowalam 3 szczury (oczywiscie nie razem, kazdego osobno), ale przestalam, bo nie zyja dlugo i potem sie przezywa. Sa bardzo przyjemne jako zwierzeta domowe, czyste, nie smierdza (to myszy juz bardzej czuc), oswajaja sie latwo, bawia sie, ach lubie je.
-
2018/05/02 19:17:26
Fotoart, to szczury powinny się bać, że im na ogon nadepniesz, a nie Ty. ;)
Mysz widziałam w lesie z 10 lat temu, tak się zdumiałam, że zupełnie zapomniałam o zdjęciach. A mogłam pstryknąć, bo siedziała spokojnie. :/
Wkamin, moi znajomi mieli szczura, był świetny. A ja w dzieciństwie hodowałam białe myszki. Owadów (wszystkich) zawsze się bałam.
Ursula, czyli też masz pozytywną opinię o tych zwierzakach, to fajnie. Nie miałam pojęcia, że szczury nadają się do hodowli, dopóki moi znajomi nie sprawili sobie jednego. I byli z tego naprawdę zadowoleni.
-
2018/05/02 22:00:38
Dzisiaj z gazety dowiedziałam się, gdzie można spotkać szczury w moim mieście. Może kiedyś zapoluję na jednego ;)
Jeśli dobrze zrozumiałam poniższy artykuł, to w tym roku będzie w lasach dużo myszy (i kleszczy). wyborcza.pl/7,75400,21726755,nadchodzi-wielki-atak-kleszczy.html
-
2018/05/03 19:49:11
Udanego polowania Ci życzę. :)
Nie mam abonamentu na artykuły Wyborczej, więc nie przeczytam. Ale pamiętam inny tekst o związku myszy z kleszczami. Na razie, przynajmniej u nas, jest tak sucho, że raczej nie posądzam kleszczy o przesadną aktywność.
-
2018/05/05 09:56:34
Też nie mam wykupionego abonamentu, a artykuł wyświetla się w całości.
To jest jest zeszłoroczna rozmowa z dr. Michałem Bogdziewiczem z Zakładu Zoologii Systematycznej na Wydziale Biologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Może wtedy wysyłałam Tobie ten wywiad.
Wczoraj byłam w Ostromecku. Łaziłam między chaszczami. Trochę miałam stracha, że kleszcze mnie oblezą pomimo tego, że byłam dość szczelnie ubrana. Potem obmacałam dokładnie głowę i na szczęście nie znalazłam kleszcza.
-
2018/05/05 21:20:06
Skoro to był artykuł z zeszłego roku to jest ten, sam, który już czytałam dzięki Tobie. :)
Jeśli chodzisz po chaszczach (co rozumiem jako spacerowanie wsród wysokich roślin), to kleszcz może Ci się przyczepić wszędzie. Szczelność ubrania nie stanowi przeszkody. Trzeba sprawdzić całe ciało. Na przykład ja miałam kleszcza w pachwinie.
-
2018/05/06 14:42:12
Szłam ścieżką obrośniętą przez krzewy, drzewa, trawy i chwasty nad stawem.
Kilka razy czytałam w poradnikach na necie, że ochronę przed kleszczami stanowi szczelne ubranie: pełne buty, wysokie skarpety, długie spodnie, bluzka z długimi rękawami i/lub kurtka. Tak mniej więcej byłam ubrana. Na ubraniu nie zauważyłam żadnego kleszcza. Potem rozebrałam się dopiero po upływie ponad 2 godzin w domu.
Kleszcz zaatakował Ciebie latem? Miałaś na sobie długie spodnie?
Zastanawiam się, jak długo wędrował po Twoim ciele, żeby dostać się w ciepły zakamarek.
-
2018/05/06 19:54:19
Takie porady nie są NIC warte. Wtedy miałam na sobie pełne buty, podkolanówki, długie spodnie, bluzkę z długimi rękawami , kurtkę i czapkę na głowie. To był koniec maja. Nie sądzę, że wędrówka kleszcza trwała więcej niż 2 godziny, bo mniej więcej odgaduję, gdzie mógł na mnie wleźć. Gdy go znalazłam (zaraz po powrocie do domu, a droga była szybka) juz zdążył sie wgryźć, ale jeszcze nie zaczął pić.
Na ubraniu kleszcza dostrzec bardzo trudno. Specjaliści mówią, że po pobycie w podejrzanej okolicy najlepiej wszystkie ciuchy od razu uprać w wysokiej temperaturze. A buty wyrzucić. ;)
-
2018/05/06 21:32:47
O rety, ale mi stracha napędziłaś!
Nigdy nie uważałam na kleszcze do przesady. Często chodziłam w krótkich spodenkach lub kusych kieckach po łące, w lesie i w parkach. Nigdy nie spotkałam żadnego kleszcza. Jednak po spacerze zawsze dokładnie sprawdzam potencjalnie zagrożone partie ciała. Mężulo nabija się ze mnie, że jestem panikara.
W kwietniu w przychodni jeden pacjent chwalił się, że ma boreliozę. To już drugi przypadek w ciągu 2 lat, o którym dowiedziałam się.
-
2018/05/07 21:09:17
Lepiej być przestraszonym niż dopadniętym. :)
Też nigdy specjalnie nie uważałam, będąc przekonana, że kleszcza można spotkać tylko w dalekich, dzikich lasach. Trzy lata łaziłam po wszelkich chaszczach, zanim mnie trafił. Bo jednak trzeba mieć trochę pecha, a przy tym kleszcze słonecznej, suchej, upalnej pogody nie lubią.
Pacjent się chwalił? No tak, oni wszyscy się chwalą, nawet czasem mam wrażenie, że chorzy na boreliozę to coś na kształt sekty. ;) Ja wtedy poszłam do lekarza, a jako że upłynęły mniej niż 3 doby od zdarzenia, dostałam niewielką dawkę (na 4 razy chyba) antybiotyku i po sprawie.
-
2018/05/08 12:37:48
Najbardziej boję się, że nie zauważę kleszcza na ciele, zanim odpadnie lub przegapię ewentualny rumień np. za uchem. Mam sporo znamion dużych i malutkich. Nieraz wydaje mi się, że to kleszcze. Jak jest mokro i/lub deszczowo, to nie chodzę po parkach, botanikach, lasach i łąkach. Najbardziej lubię robić zdjęcia, gdy jest ciepło, sucho i słonecznie.

Chyba pisałam Ci, że moja koleżanka dostała bonus w postaci kleszcza na pierwszym rodzinnym zagranicznym urlopie w Grecji. Oczywiście nie wiedziała o tym, że dziabnął ją kleszcz i zaraził boreliozą. Na przełomie listopada i grudnia 2016 roku kilka razy była na OIOM, bo traciła przytomność. Lekarze zrobili jej mnóstwo badań i nie wiedzieli, na co zachorowała. Chyba ktoś znajomy zasugerował jej, że to może borelioza.
Pan w przychodni rozmawiał o swoich chorobach ze swoim znajomym. Akurat blisko siedziałam i usłyszałam, że ma boreliozę.

Pamiętam, że brałaś antybiotyk przeciwko zakażeniu.
-
2018/05/08 21:39:21
Napity kleszcz jest wielki (widziałam, mój pies kiedyś go miał). Jeśli człowiek co jakiś czas obmacuje się tu i ówdzie, to przegapić go nie sposób. On siedzi i pije bardzo długo, na pewno dłużej niż dobę.
O koleżance nie pamiętam. Kleszcz w Grecji? Dziwne, tam bym się spodziewała jakiegoś bardziej egzotycznego robala. One też przecież mogą przenosić rozmaite zarazki. Skoro koleżanka kleszcza nie widziała i nie kojarzy ugryzienia, to mogło to być wszystko. Hmm, szczerze mówiąc nie słyszałam, żeby borelioza powodowała utraty przytomności, szczególnie w początkowym stadium.
-
2018/05/09 15:29:48
Też raz widziałam opitego kleszcza przy uchu jeża.
Na stronie Poradnik Zdrowie podano, że mogą wystąpić zawroty głowy, ale dopiero po około roku. Moja koleżanka w Grecji była w sierpniu. Informacje o jej chorobie przekazała mi moja mama po rozmowie z mamą tej koleżanki. Pewnie są niedokładne.
W TVP Bydgoszcz był reportaż o kleszczach. Jedna z osób powiedziała: "Mój zięć (...) czuł duży bąbel na nodze i okazało się, że tam był kleszcz".
bydgoszcz.tvp.pl/37115917/las-park-ogrod-kleszcze-sa-wszedzie-i-czekaja-na-ofiare
-
2018/05/09 18:45:30
Owszem, opity kleszcz wygląda jak bąbel. ;)
Ta historia z Grecji wydaje się dziwna i niejasna (choć być może ta niejasność wzięła się z metody przekazu). A zawroty głowy to przecież nie to samo co tracenie przytomności. :/ Ciekawe swoją drogą, dlaczego koleżanka obwinia o swoją chorobę akurat pobyt w Grecji, a nie spacer po swojskiej łące.
-
2018/05/09 21:30:14
Zdziwiło mnie, że kleszcz przyczepił się do nogi. Chociaż w sumie to miało precyzyjne określenie.
Czy kleszcz może wbić się na odsłoniętej części ciała, a nie w zagłębieniu (np. na przedramieniu albo łydce)?
Zapytam koleżankę na FB o szczegóły.
-
2018/05/09 22:10:48
Wszędzie może się wbić, jeśli blisko skóry wyczuje odpowiednie naczynie krwionośne. Oczywiście bezpieczniej to zrobić w miejscu zasłoniętym, no ale wśród kleszczy pewnie też bywają ryzykanci.
-
2018/05/12 10:23:06
Teraz boję się już na maksa. W tym roku chyba nie pojadę na piknik do lasu.
Jeśli myszy jedzą żołędzie i gdy jest dużo żołędzi, to wzrasta populacja myszy, a tym samym kleszczy, czy w takim razie myszy i kleszcze występują w dużych ilościach także w mieście np. na moim osiedlu, gdzie rośnie dużo dębów, czy tylko w lesie liściastym?
Czy kleszcze atakują także szczury?
Sprawa mojej koleżanki wyjaśniła się. Jak jesteś zainteresowana, mogę napisać Tobie maila.
-
2018/05/12 19:18:06
Jestem przekonana, że w mieście myszy mają dużo ciekawszych rzeczy do jedzenia niż żołędzie, więc nie sądzę, żeby istniał związek miejskich dębów z kleszczami. Już kiedyś mówiłam, że moim zdaniem w mieście kleszcze są roznoszone głównie przez psy, powracające z leśnych wycieczek.
Szczury czy myszy, wszystko jedno, kleszczom chodzi o krew ssaka.
Napisz, ciekawa jestem.
-
2018/05/12 19:40:40
Dzięki za wyjaśnienie :)
Agregator Blogów Przyrodniczych
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...